// tylko V12 // tylko V13 i nowsze
Zaznacz stronę
Damian Orzechowski studiuje na Wydziale Elektrycznym Politechniki Białostockiej. Jego kanał na YouTube stał się ważnym źródłem wiedzy, nie tylko technicznej. Prowadzi własny startup CAT-EBIKES, w którym konstruuje i buduje rowery elektryczne. Ma też czas na działanie w studenckim kole naukowym IO.

Damian Orzechowski swój pierwszy, w pełni elektryczny rower skonstruował jeszcze przed rozpoczęciem studiów, będąc uczniem Technikum Elektrycznego w Białymstoku. Od tej pory skonstruował kilka rowerów – dla siebie i dla znajomych. W jego warsztacie powstają też akumulatory na zamówienie do takich pojazdów.

Już na I semestrze studiów o kierunku Elektronika i Telekomunikacja na Wydziale Elektrycznym Politechniki Białostockiej Damian Orzechowski zapisał się do studenckiego Koła Naukowego IO.

– W kole naukowym mamy możliwość rozwijania naszych pasji, między innymi wnioskujemy o dofinansowanie na różne projekty – wyjaśnia Orzechowski. – W ostatnim czasie zgłosiliśmy wniosek o dofinansowanie roweru do Ministerstwa Edukacji i Nauki, ponieważ mam ambitny plan zbudować jeszcze lepszy, jeszcze bardziej innowacyjny rower, niż ten który jest.

Damian Orzechowski jest bardzo zadowolony ze studiów na Wydziale Elektrycznym.

– Studiowanie na Politechnice Białostockiej na pewno pozwala rozwijać pewne umiejętności związane z konstruowaniem urządzeń, rozwiązywaniem problemów technicznych i takim analitycznym myśleniem – wylicza. – Wiedza specjalistyczna jak najbardziej się przydaje, mimo to trzeba jednak po godzinach rozwijać swoje pasje dlatego właśnie gorąco zachęcam wszystkich, by znaleźć i rozwijać to, co kochacie.

Student postanowił spróbować swoją pasję skomercjalizować.

– Moja pasja do rowerów elektrycznych i do elektroniki przerodziła się także w biznes – zdradza Damian Orzechowski. – Postanowiłem, że chciałbym prowadzić na początku startup, a później większą firmę w branży rowerów elektrycznych i elektroniki i tak powstał mój startup CAT-EBIKES. Składamy w nim rowery na zamówienie, a także robimy akumulatory czy też mniejsze części do takich rowerów.

Jaka jest recepta studenta na start startupu?

– Uważam, że jeśli ktoś naprawdę odnalazł swoją pasję, czuje się w tym dobry i chce się rozwijać to też powinien pomyśleć o komercjalizacji swoich pomysłów – mówi z przekonaniem Damian Orzechowski. – Warto, zwłaszcza jeśli to jest coś naprawdę innowacyjnego. W wieku dwudziestu kilku lat głowa jest pełna pomysłów, nie mamy jeszcze poważnych zobowiązań, a więc nie mamy też za dużo do stracenia. Do tej decyzji przekonali mnie także ludzie, którzy mijali mnie gdzieś na ścieżce rowerowej, czy w mieście i pytali co to jest za rower? Jakie to ma osiągi, jaki zasięg? Zdarzało mi się również „przyłapać” kierowców, którzy z zaciekawieniem wpatrywali się w moją konstrukcję zza szyby samochodu. Zainteresowanie ludzi wzbudza na pewno duże emocje, podziw i stwierdziłem, że warto iść tą drogą. W końcu przecież o to w biznesie chodzi, aby zostać zauważonym.

Przede wszystkim należy uwierzyć  w swój pomysł i potencjał, a najczęściej również zaryzykować – zarówno pieniądze jak i czas. Podjęcie takiego wyzwania oznacza mnóstwo wyrzeczeń. Z pewnością należy zrezygnować z bezproduktywnego spędzania wolnego czasu na rzecz rozwoju oraz zmienić sposób myślenia o finansach tak, aby mniej konsumować, a więcej inwestować. Skoro już o pieniądzach mowa – warto wcześniej postarać się o różnego rodzaju stypendia i wykorzystać je jako źródło finansowania startupu (przynajmniej na początku).

Damian Orzechowski od niemal dekady jest aktywnym YouTuberem. Swój kanał sygnuje po prostu imieniem i nazwiskiem.

– W Internecie jesteśmy coraz mniej anonimowi, więc ukrywanie się pod pseudonimami nie ma większego sensu – opowiada Orzechowski. – Zwłaszcza w czasach, kiedy budowanie swojej marki osobistej jest bardziej istotne, niż kiedykolwiek wcześniej. Na moim kanale poruszam głównie tematy związane z elektroniką, pomagam objaśniać niektóre zagadnienia i też często ludzie dziękują mi za wytłumaczenie czegoś. Ludzie informują mnie, że dostali piątkę z kolokwium, piątkę z klasówki, że w końcu zrozumieli coś, co wcześniej było niejasne. Ostatnio dowiedziałem się, że pewni studenci zaliczyli kolokwium poprawkowe na piątkę i pochwalili się, że oglądali moje filmy. Cieszę się, że te filmy naprawdę komuś się przydają, że pomagają, i że to dzieje się nie tylko gdzieś tam w Polsce, ale też tu, na Politechnice Białostockiej. Dowiedzieć się o tym, to super uczucie! Lubię ludzi uczuć, lubię przekazywać wiedzę, lubię robić to w inny sposób niż jest to w tradycyjnym systemie edukacji. Zawsze stawiam na praktykę i staram się to pokazywać. Taki model edukacji czerpałem z pierwszej książki o elektronice, która trafiła w moje ręce w wieku 13 lat, mianowicie „Elektronika. Od praktyki do teorii” Charles’a Platt’a.

Mój potencjał doceniły duże przedsiębiorstwa. Obecnie dwoma największymi partnerami w mojej działalności internetowej są firmy: TIM S.A., z którą przygotowuję materiały na temat elektrotechniki i automatyki oraz chińska firma JLCPCB, która wspiera mnie w dziedzinie projektowania i produkcji urządzeń elektronicznych.

Damian Orzechowski właśnie kończy studia inżynierskie na Wydziale Elektrycznym. Oczywiście zamierza rozpocząć studia magisterskie na tym samym wydziale na Politechnice Białostockiej. Czy to będzie koniec edukacji?

– Wiele osób namawia mnie na studia doktoranckie, ale jeszcze muszę się zastanowić – mówi z uśmiechem. – To niewykluczone.

Student zaprezentował lakierowany na biało rower elektryczny stworzony do jazdy za miastem

– Jest dosyć ciężki, dosyć szybki i całkiem mocny! – mówi z entuzjazmem Damian Orzechowski. W tylnym kole konstruktor ukrył silnik i wyposażył pojazd w dość pojemny akumulator. Solidna konstrukcja waży około 50 kilogramów.

– Z takim napędem tej masy nie czuć – przekonuje Orzechowski. – Oczywiście jeśli ktoś się przesiada ze zwykłego roweru na pewno musi się na nowo nauczyć jeździć na takim sprzęcie, bo jest to trochę inne odczucie, ale naprawdę idzie to bardzo szybko i jest mega mega frajda z takiej jazdy.

Pierwsze, co się rzuca w oczy w konstrukcji Orzechowskiego to jest zupełnie inna rama –  nie jest jak w typowym rowerze – jest to rama typu skrzynka.

–  W środku mamy dużo miejsca na różne rzeczy – akumulatory, sterownik, elektronikę i całe okablowanie – wyjaśnia Orzechowski. Akumulator ma pojemność około 2 kilowatogodzin i pozwala na przejechanie około 100 km. Pojazd osiąga prędkość nawet 60 km/h. Silnik zintegrowany z tylnym kołem jest rozwiązaniem wyjątkowo mało awaryjnym. W porównaniu do zwykłego roweru konstrukcja musi mieć dużo mocniejsze elementy, hamulce hydrauliczne, odpowiednie tarcze. Z przodu zamontowany jest sportowy amortyzator dwupółkowy. Tylny amortyzator został wykorzystany z osprzętu motocyklowego.

– Jest dłuższy, mocniejszy, można sobie śmiało na takim rowerze skakać – przekonuje Orzechowski. Szerokie opony to nie tylko efekt wizualny, ale zdecydowanie większa wytrzymałość na uszkodzenia podczas jazdy czy efektownych manewrów.

– Przy wąskich oponach bardzo szybko można przebić dętkę na różnych nierównościach – przypomina konstruktor. – Miałem z tym dosyć dużo przygód i to jest właśnie sprawdzone rozwiązanie żeby opony były jak najszersze.

Opisywany biały rower powstał od 2017 roku i miał dużo różnych form.

– Najpierw był zwykłym rowerem, później zrobiłem go na takiej dedykowanej ramie – wspomina student Wydziału Elektrycznego. – Dużo było eksperymentów, przeróbek, dużo zabawy. Na tym rowerze tak naprawdę uczyłem się robić różne rzeczy związane z pojazdami elektrycznymi. Mam też drugi rower,  troszeczkę mniejszy, lżejszy. To przeróbka roweru zwykłego na elektryczny i to jest dobra alternatywa dla osób, które chciałyby mieć taki rower do miasta, lżejszy, tańszy, bo dla wielu osób barierę stanowi cena i masa takiego roweru jak mój biały. Dlatego proponuję alternatywę – rower o mniejszej masie, oczywiście o mniejszym zasięgu. Nie można sobie na nim polatać w lesie, ale taką przeróbkę można dostać w cenie do 5000 zł. Dla wielu osób to jest też dosyć wysoka kwota, ale warto zauważyć że taki rower szybko się zwraca w sezonie na jakichś dojazdach do pracy, na uczelnię.

Rower ładuje się przez gniazdo ładowania – takiego jak w zasilaczu komputerowym. To rozwiązanie uniwersalne – byle mieć przy sobie odpowiedni przewód. Ładowarka znajduje się wewnątrz roweru.

– Koszt jednego ładowania to jest około 1,40 zł, ale da się taniej – na przykład z odnawialnych źródeł energii – podpowiada Orzechowski. – Jeśli ktoś ma instalację fotowoltaiczną to można by powiedzieć w dużym skrócie, że jeździ za darmo. Wpadliśmy w naszym kole naukowym IO na Wydziale Elektrycznym na pomysł, aby skonstruować stację ładowania pojazdów elektrycznych z użyciem paneli słonecznych. Dostaliśmy dofinansowanie na ten projekt i jest już w trakcie realizacji. Mam nadzieję, że już niedługo stanie taka stacja przed Wydziałem Elektrycznym i będziemy widzieć przy niej dużo pojazdów elektrycznych, które się ładują.

(as)