// tylko V12 // tylko V13 i nowsze
Zaznacz stronę
Maria Cecilia Fasano, naukowiec z Narodowego Uniwersytetu w Misiones w Argentynie, w czasie swojego 30-dniowego pobytu w Instytucie Nauk Leśnych Politechniki Białostockiej zbiera materiały w Puszczy Białowieskiej do swojej pracy doktorskiej. Z pomocą naukowców z Politechniki Białostockiej prowadzi badania, które pomogą jej opisać grzyby pasożytujące na najpopularniejszej argentyńskiej roślinie: yerba mate.
 

– Wszystko zaczęło się w Buenos Aires, gdzie studiowałam i gdzie dowiedziałam się, że grzyby – które w Ameryce Południowej nie są zbyt popularne – można nie tylko jeść, ale mają też one szereg innych zastosowań. Tak mnie to zainteresowało, że obecnie robię doktorat o grzybach, już w moim rodzinnym Misiones – opowiada Argentynka.

Do Polski, a dokładniej do Instytutu Nauk Leśnych Politechniki Białostockiej, przyjechała dzięki kilkuletniej współpracy z podlaskimi naukowcami.

– Związek pani Fasano z Politechniką Białostocką sięga roku 2018, kiedy to odwiedziła nas w ramach International Week – opowiada doktor Ewa Zapora, adiunkt w Instytucie Nauk Leśnych. – Niespełna pół roku później ja oraz moi koledzy z Instytutu: Marek Wołkowycki i profesor Bakier pojechaliśmy na tygodniowy wyjazd dydaktyczny do Uniwersytetu w Misiones, co przełożyło się bezpośrednio na współpracę naukową.

A ponieważ współpraca od tamtego czasu jest bardzo efektywna, Politechnika Białostocka wnioskowała do Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej o projekt PROM, którego celem jest wsparcie finansowe programów wymiany stypendialnej adresowanych do doktorantów i kadry akademickiej. W jego ramach można opłacić przyjazd zagranicznych doktorantów do Polski, by mogli zebrać materiał do pracy doktorskiej lub podnieść swoje kwalifikacje. Dzięki temu programowi obecnie pani Fasano przez 30 dni gości w Instytucie Nauk Leśnych, gdzie pod okiem doktor Zapory i  Marka Wołkowyckiego zdobywa praktyczne doświadczenie w terenie i w laboratorium mikroskopowym.

– Doktor Ewa Zapora, pan Wołkowycki i profesor Bakier podczas swojego pobytu na Uniwersytecie w Misiones w 2019 roku pokazali nam, że argentyńskie lasy to dużo więcej niż samo drewno. Kiedy zaczęli wspólnie z nami badać grzyby, odkryliśmy rzeczy, których wcześniej zwyczajnie nie zauważaliśmy – przyznaje Maria Cecilia Fasano. – Otworzyli nam drzwi do dostrzeżenia wartości różnorodności biologicznej grzybów, nie tylko poprzez odkrycie samej bioróżnorodności, ale również dlatego, że poznaliśmy aktywne związki obecne w grzybach i ich potencjalne zastosowanie, między innymi w naukach farmaceutycznych. Oznacza to dla nas, że lokalna społeczność może bezpośrednio i pośrednio z tego czerpać korzyści: bezpośrednio – poprzez ich wykorzystanie, a pośrednio – dzięki ekonomicznym zyskom.

Tematem pracy doktorskiej pani Fasano jest morfologiczna i genetyczna identyfikacja grzybów pasożytujących na roślinie yerba mate. Oficjalna nazwa tej rośliny to ostrokrzew paragwajski. Napar przygotowany z jej liści to narodowy napój Argentyny. Pije się go w tym kraju non stop: rano, wieczorami, jako deser, podczas spotkań towarzyskich. A prowincja, z której pochodzi pani Fasano, jest jednym z głównych producentów yerba mate.

– Od dzieciństwa chodziłam z ojcem na pole i obserwowałam uprawy yerby. Już wtedy zastanawiałam się, dlaczego musimy pozbywać się dżungli, Lasu Atlantyckiego, i zastępować go monokulturą – wspomina doktorantka. – Przecież yerba mate to rodzime drzewo z Lasu Atlantyckiego, dlaczego więc nie dostosować upraw , tworząc środowisko, które jest bardziej odpowiednie dla zasobów naturalnych, które pomaga te zasoby zachować? Zaczęłam się interesować tym, jak można zaadaptować uprawę w lesie, by nie eksploatować Lasu Atlantyckiego. Moja praca doktorska dotyczy roli grzybów patogenicznych czy też uznawanych za patogeniczne. Jeśli zmieniają się warunki środowiskowe, jeśli zmienia się zarządzanie glebą w warunkach rolniczych, czy ma to wpływ na zbiorowiska grzybów w glebie, na której uprawia się yerba mate? Czy ma to wpływ na grzyby występujące na roślinie? Takie pytania stawiam w swojej pracy.

Pobyt w Polsce to dla Marii Cecilii Fasano o wiele więcej niż sama praca doktorska. Doktorantka traktuje go jako uhonorowanie ziemi swoich przodków – jej prababcia pochodziła z Polski. Cieszą ją też warunki zakwaterowania: mieszka w domu Marka Wołkowyckiego i jego rodziny, który znajduje się w środku lasu. Zachwyca ją ogród państwa Wołkowyckich, w którym znajduje się mnogość roślin z całego świata, a do tego fantastycznym przeżyciem nazywa bycie budzoną w środku nocy przez ryk czy zgodnie z jej własnymi słowami: „śpiew” jeleni. Dodatkowo uczy się w domu pana Wołkowyckiego języka polskiego.

– Pan Wołkowycki, doktor Zapora, profesor Bakier, pani rektor, Biuro do spraw Współpracy Międzynarodowej – wszyscy są bardzo mili i wykazują duże zrozumienie dla sposobów, w jaki chcę badać bioróżnorodność. Bardzo chętnie dzielą się swoją wiedzą i technologią –  podkreśla Maria Cecilia Fasano. – Marzę o tym, żeby wykorzystać przyjazd do waszego wspaniałego kraju, by nauczyć się wszystkiego o waszej kulturze, etyce pracy, sposobie budowania zespołów, a następnie wykorzystać tę wiedzę i zastosować ją na moim uniwersytecie – spróbować konstruować badania, budować współpracę akademicką oraz językową.

(jk)